poniedziałek, 10 kwietnia 2017

12. Babski dzień z koulourakia

Cześć kochani!

        Tak jak obiecałam, dzisiejszy post będzie poświęcony greckiej Wielkanocy i nie będzie to jedyny post na ten temat :)
        Dla tych którzy nie wiedzą  Grecy są wyznawcami greckiego Kościoła Prawosławnego  nazywanego również ortodoksyjnym Kościołem Greckim.

         W prawosławnym kościele chrześcijańskim Wielki Post i Wielki Tydzień są dwiema oddzielnymi sprawami. Oficjalnie Wielki Post kończy się w piątek przed niedzielą palmową, a dzień po nim zaczyna się Wielki Tydzień. Jak wygląda każdy poszczególny dzień w tym ważnym dla greków czasie postaram się Wam opisać już po zakończeniu Wielkanocy, aby móc spokojnie opisać wszystko ze swojego doświadczenia.
         Jak się pewnie domyślacie, tak jak w każdej wierze i kraju są osoby bardziej i mnie wierzące i praktykujące. W rodzinie mojego chłopaka raczej nie praktykuje się chodzenia do Kościoła lecz są oni jak najbardziej osobami wierzącymi.  Jestem zdania, że każdy ma swoje racje czy wierzy czy nie i nikogo nie potępiam za ich wiarę lub jej brak.
     
     U nas w domu dzisiaj od rana w kuchni było głośno i wesoło o czym tak naprawdę jest ten post :)

      Od godziny 11 zaczęły się do nas schodzić wszystkie kobiety z rodziny. Pierwsza przyjechała A. moja przyszła szwagierka :)  Podstawą rozpoczęcia jakiejkolwiek pracy jest oczywiście wypita w spokoju kawa ! Tak też po jej przyjeździe usiadłyśmy z naszą kawą i rozpoczęłyśmy rozmowy. Tematów było wiele; jak wygląda Wielkanoc w Polsce, jakie mamy potrawy na Boże Narodzenie, co robimy w  kościele, itp.  Gdy byłyśmy bliskie skończenia naszego pobudzającego nas do działania trunku, przyjechała ciocia z kuzynem więc znowu był to czas na różnego rodzaju rozmowy nie związane z naszym planem na dzisiejszy dzień :)
     Około godziny 13 po dwóch godzinach rozmów mama, siostra i ciocia P. stwierdziły, że jest to idealny czas na rozpoczęcie przygotowywania ciasteczek. A. wrzuciła 2 kg cukru do miski, otwiera margarynę..... a tam niespodzianka,margaryna jest już na wykończeniu! I co teraz?! Szybko zawołały P. i jego kuzyna  i wysłały ich do sklepu. Gdy P. tylko wyjechał za bramę ciocia chwyciła za telefon, zadzwoniła do babci potem do P.... okej czas na kolejną kawę bo P. jak już kupi margarynę pojedzie po babcię, żeby było więcej nas do robienia ciasteczek :) Po ok 30 minutach jesteśmy uratowane! P. wrócił można kontynuować :) Tak więc siostra wzięła mikser i mówi - ja to zrobię. Pytam się - ok, to jak ja mogę pomóc ? - Rób zdjęcia i patrz- odpowiedziała.
      Także było nas 6 kobitek w kuchni ale tylko jedna coś robiła. W między czasie oczywiście cała reszta przeprowadzała bardzo ważne rozmowy na temat co było 20 lat temu, że sąsiadka kupiła sobie nową sukienkę i temat najważniejszy chyba dla wszystkich greków... jedzenie. Uwierzcie mi, 90 % rozmów greków jest o jedzeniu :)
     Tak też po wyrobieniu ciasta przez jedną osobę i bardzo ważnych rozmowach przyszedł czas na obiad. Fajna pora bo ciasto musi przestać godzinę tak więc spokojnie można się najeść :) Nie zapominajmy o winie! Wino przy jedzeniu jest bardzo ważne :)  Gdy tylko skończyliśmy jeść mężczyźni rozpłynęli się migiem aby tylko nam nie przeszkadzać w formowaniu ciasteczek :)                    Formowanie ciastek to kolejny czas na różnego rodzaju pytania o Wielkanoc w Polsce, nasze wypieki i tradycje ale również rozmowa o kolejnej sąsiadce babci :) Ilość ciastek była tak wielka, że trzeba było piec je na bieżąco. - Ile czasu trzeba trzymać je w piekarniku? - zapytałam się A. - Wiesz, jak już zauważysz, że mają ładny kolor oznacza, że są gotowe. Nie wiem ile to czasu. - odpowiedziała.
       Powiem Wam szczerze, że ubawiłam się nie źle  " robiąc" te ciasteczka. Dzień w gronie kobiet z greckiej rodziny zaliczam do jak najbardziej udanych! :) Dzięki przyszłej szwagierce nie czułam się nieswojo bo miałam z kim rozmawiać :) Reszta rodziny tylko rozmawia ze mną "na migi" ale z dnia na dzień rozumiem coraz więcej więc idę w dobrym kierunku :)

      Tutaj macie zdjęcia z dzisiejszego dnia oraz po kolei co dodawałyśmy aby wyrobić κουλουρακια - czyli tradycyjne greckie ciasteczka robione na Wielkanoc :)

1.Do miski wrzuciłyśmy 2kg cukru i dodałyśmy 1,5 opakowania margaryny


2. Wszystko razem zmiksowałyśmy aby otrzymać jednolitą masę. 


3. Następnie dodałyśmy 7 jaj wciąż mieszając. 


4. Następnie w garnku podgrzałyśmy mleko do którego dodałyśmy sodę, aromat waniliowy i ... tutaj powiem szczerze nie mogę tego znaleźć w języku polskim - nazywa się to baking ammonia - co na polski oznacza amoniak lecz nie sądzę, że o to chodzi :) Także, tak przygotowane mleko dodałyśmy do masy, którą cały czas miksowałyśmy. 


5.  Ostatnim składnikiem, który został dodany jest mąka. my dodałyśmy jej 3 kg.




6.  Wyrabiałyśmy je do momentu aż przestało się przyklejać do dłoni po czym odstawiłyśmy pod przykryciem na godzinę. 



7.  Po godzinnym odstaniu formowałyśmy różne kształty ciastek.






8.  Przed wstawieniem ich do piekarnika zostały posmarowane jajkiem


9. Piekły się do zarumienienia 


10. Gdy wydawało się, że są już gotowe zostały wyciągnięte. Po przestudzeniu gotowe do spożycia :) 



 Smacznego !

       Dajcie znać jeżeli zdecydujecie się spróbować zrobić koulourakia w domu! Jestem ciekawa czy wam posmakują :)


  Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych chciałabym Wam życzyć dużo zdrowia, radości, pogody ducha, smacznej święconki i mokrego poniedziałku! 
Jak to mówi się w Grecji  καλό Πάσχα ( kalo pascha) ! :)

Pozdrawiam, γεια!

2 komentarze:

  1. wiem jedno... nikt nie zdecyduje się na taką ilość! :D kosmos!!! :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się z Tobą zgodzić ilość ogromna :) Ale większości już nie ma :D

      Usuń